| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Komentarze rynkowe > Coraz niższe prognozy wzrostu w USA

Coraz niższe prognozy wzrostu w USA

Według ankiety Bloomberga analitycy spodziewają w przyszłym roku wzrostu amerykańskiej gospodarki o 2,9%, czyli mniej niż wynosiły szacunki przed miesiącem, gdy wzrost ten oceniano na 3,1%.

Nie ma dziś wątpliwości, że do rozszyfrowania koniunktury na rynkach finansowych w dłuższym terminie kluczowa jest odpowiedź na pytanie o gospodarcze konsekwencje obecnych zawirowań związanych z długami publicznymi. Czy przełożą się na osłabienie koniunktury, czy też okaże się ona odporna na programy oszczędnościowe rządów i wyższe rynkowe stopy procentowe w wielu państwach.

Prawdopodobieństwo bankructwa któregoś z zagrożonych krajów trzeba dziś uznać za niewielkie. Trauma po tym, jak dopuszczono do upadku Lehman Brothers wciąż jest zbyt mocno obecna.

W związku z tym, że inwestorzy podejmują decyzje w oparciu o przewidywania przyszłości zwiększa się w takich okolicznościach znaczenie prognoz gospodarczych na przyszły rok. W tym kontekście niepokojące są pierwsze sygnały wskazujące na ograniczanie przez ekonomistów szacunków wzrostu PKB w 2011 r., czy rosnące ryzyka dla wzrostu gospodarczego.

Z najnowszej ankiety Bloomberga wynika, że fachowcy spodziewają się rozwoju amerykańskiej gospodarki w tym roku w tempie 3,2%, czyli takim samym, jak przewidywali miesiąc wcześniej. Jednak na rok przyszły obniżyli szacunki z 3,1% do 2,9%. Natomiast na zwiększone ryzyka dla globalnej gospodarki wskazał Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Zwrócił przy tym uwagę na ograniczone, czy wręcz wyczerpane, możliwości władz fiskalnych i monetarnych wsparcia ożywienia. Nic dziwnego, że rynkom akcji odbicie przychodzi z trudem.

  • Obniżanie prognoz wzrostu gospodarczego na 2011 r. będzie złym sygnałem dla rynków akcji
  • Australijska polityka przeciwdziałania narastaniu spekulacyjnej bańki na rynku nieruchomości przynosi efekty, czego przejawem jest malejąca liczba przyznawanych kredytów hipotecznych

W przeciwieństwie do Chin australijskie władze osiągają efekty w przeciwdziałaniu narastaniu spekulacyjnej bańki na rynku nieruchomości. W kwietniu, siódmy miesiąc z rzędu zmniejszyła się w Australii liczba zaakceptowanych wniosków o kredyty hipoteczne. W porównaniu z marcem spadek wyniósł 1,8%. Przyznano 47,7 tys. kredytów. Miesiąc wcześniej zniżka wyniosła 2,9%. Występujący o kredyt na zakup pierwszego domu stanowili w minionym miesiącu 16,3% wobec 15,9% w marcu i 28,1% rok wcześniej. Kupujący pierwsze mieszkanie stanowią „zdrowy” popyt, wynikający z potrzeb bytowych, a nie inwestycyjnych. W związku z tym im wyższy odsetek takich nabywców, tym popyt można traktować jako bardziej stabilny.

Zobacz też serwis: Kredyty

Australia wybrała inną drogę walki z przejawami bąbla spekulacyjnego niż Chiny. Zdecydowała się na znaczące podwyżki stóp procentowych. Od października 2009 r. podniesione zostały o 1,5 pkt proc., do 4,5%.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Piotr Łukasik

Prawnik, doktorant

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »