| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Komentarze rynkowe > Ameryka znów straszy giełdy

Ameryka znów straszy giełdy

Nastroje na amerykańskich giełdach są fatalne. Kolejny w tym tygodniu, czwartkowy spadek tamtejszych indeksów o ponad 4 proc., pachniał wręcz słowem zaczynającym się na literę „k”, którego strach używać. Na szczęście reszta światowych rynków przestała się już tym tak bardzo przejmować. Piątek przyniósł trochę optymizmu i za oceanem i w Europie.

Po fatalnym zakończeniu czwartkowej sesji w Stanach Zjednoczonych, warszawska giełda „nie miała prawa” zacząć dnia na plusie. Ale odporność naszego rynku na złe wieści jest naprawdę godna podziwu. Po otwarciu na poziomie niższym dla indeksu największych spółek o 1,7 proc. i wynoszącej 1,3 proc. zniżce WIG, sytuacja zaczęła się poprawiać. Nasza giełda znów należała do najsilniejszych w Europie. Choć nastroje nie były sielankowe, to zwyżce przez cały czas nic nie było w stanie zagrozić.

Liderami wzrostów były akcje banków. W ciągu dnia indeksy zyskiwały nawet 2 proc., dzięki czemu czwartkowa korekta została zniwelowana. Zakończenie sesji to kontynuacja zwyżki. Tym samym mój ulubiony efekt Dnia Kobiet (który wypada w tym roku w niedzielę) lub, jak kto woli, efekt marca, występujący nieco rzadziej niż bardziej znany efekt stycznia, tym razem znów dał znać o sobie. Warto obserwować, czy będzie mieć ciąg dalszy. Parę razy w historii warszawskiej giełdy, można było na nim zarobić.

Czwartkowa sesja w Stanach Zjednoczonych stanowiła kolejny odcinek horroru. Po trwającym dwa dni uspokojeniu nastrojów, indeksy traciły znów po ponad 4 proc. Jaka była tego przyczyna? Dane makroekonomiczne, choć dalekie od ideału, były lekko pozytywne. Reakcja na brak wsparcia dla chińskiej gospodarki? Chyba niemożliwe, by Amerykańscy inwestorzy tak mocno reagowali na to, co dzieje się w państwie środka. Aż takiego znaczenia raczej ono jeszcze nie ma. Ostrzeżenie General Motors, że może dojść do ogłoszenia upadłości? Poważna sprawa, ale to tylko jedna z wielu dużych firm, która ma kłopoty, więc trudno przypuszczać, by pogrążyła ona tak duży rynek jak Wall Street. A Wall Street jest w stanie pogrążyć wiele innych giełd na świecie. Może więc przydałaby się „międzynarodowa skoordynowana akcja” w obronie Dow Jones’a i S&P, zamiast programu pomocy dla gospodarek Europy Środkowo-Wschodniej.

Giełdy azjatyckie zareagowały na katastroficzną sytuację w USA dość spokojnie. Hang Seng stracił niemal 2,4 proc., a Nikkei aż 3,5 proc., ale spadki na pozostałych parkietach były raczej symboliczne, w Szanghaju zanotowano nawet niewielki wzrost. W Europie też sytuacja nie była najgorsza, a w ciągu dnia raczej się poprawiała. Zróżnicowane zachowanie się indeksów na głównych parkietach świadczyło, że ważniejsze niż amerykańska grypa, są czynniki lokalne. Niemiecki DAX rósł o 1,3 proc., podczas gdy brytyjski FTSE zniżkował o niemal 1,5 proc. To chyba świadczy o tym, że sytuacja na rynkach akcji powoli wraca do normy.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Marek Krysztofiuk

Prawnik, ekspert w dziedzinie prawa karnego.

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »