| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Firma > e-Firma > Programy dla firm > Jak działało szkodliwe oprogramowanie w 2010 roku - podsumowanie

Jak działało szkodliwe oprogramowanie w 2010 roku - podsumowanie

Pod względem ewolucji szkodliwego oprogramowania rok 2010 niemal wcale nie różnił się od poprzedniego. Mówiąc ogólnie, ani trendy, ani cele ataków nie zmieniły się w dużym stopniu; chociaż niektóre rodzaje szkodliwej aktywności znacznie rozwinęły się.

Certyfikaty cyfrowe

Certyfikaty i podpisy cyfrowe to jedne z filarów, na których opierają się zaufanie i gwarancja w świecie komputerowym. Podpisy cyfrowe odgrywają ważną rolę w rozwoju produktów bezpieczeństwa: pliki podpisane przez zaufanych producentów są uważane za bezpieczne. Technologia ta pozwala producentom produktów bezpieczeństwa zmniejszyć współczynniki fałszywych trafień i zaoszczędzić zasoby podczas skanowania komputerów użytkowników w celu wykrycia infekcji.

Wydarzenia z 2010 roku pokazały, że cyberprzestępcy potrafią legalnie zdobyć certyfikaty cyfrowe, tak jak każdy producent oprogramowania. Jeden z incydentów dotyczył uzyskania certyfikatu dla programu, który podszywał się pod “oprogramowanie do zdalnego zarządzania komputerami, które nie posiadają interfejsu graficznego”, w rzeczywistości był natomiast backdoorem. Chwyt ten jest bardzo użyteczny dla cyberprzestępców, ponieważ zapobiega wykryciu szkodliwego oprogramowania i jest najczęściej wykorzystywany w oprogramowaniu adware, riskware oraz fałszywych programach antywirusowych. Po otrzymaniu klucza certyfikatu cyberprzestępca może łatwo wyposażyć każdy tworzony przez siebie szkodliwy program w podpis cyfrowy.

W efekcie podważona została cała koncepcja stosowania certyfikatu jako sposobu na zagwarantowanie bezpieczeństwa oprogramowania. Konsekwencje mogą być o wiele poważniejsze, ponieważ incydent ten dyskredytuje niektóre centra certyfikacji cyfrowej, których liczba wynosi obecnie kilkaset. W najgorszym przypadku może to prowadzić do powstania centrów certyfikacji kontrolowanych przez samych cyberprzestępców.

Certyfikat cyfrowy, lub mówiąc technicznie, zawarty w nim klucz prywatności, to fizyczny plik, który może zostać skradziony, podobnie jak każdy inny cyfrowy zasób. Wykryte komponenty Stuxneta zostały podpisane przy użyciu certyfikatów wydanych dla Realtec Semiconductors oraz JMicron. Wciąż nie wiadomo, w jaki sposób klucz prywatności wpadł w ręce cyberprzestępców; istnieje klika możliwości. Jedna z nich zakłada, że cyberprzestępcy zdobyli te poufne pliki, kupując je nielegalnie od osób mających do nich dostęp. Mogli też ukraść je przy użyciu specjalnego backdoora lub podobnego szkodliwego programu. Wydaje się, że do kradzieży certyfikatów byłby zdolny Zbot, znany również jako ZeuS.

Polecamy: serwis Mała firma

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Kancelaria Perfecta

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »