| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Budżet Domowy > Bank > Czy powinniśmy bać się franka szwajcarskiego?

Czy powinniśmy bać się franka szwajcarskiego?

Ostatnio gazety nie szczędzą komentarzy na temat franka. Czy rzeczywiście nadeszła czarna godzina dla osób, zadłużonych w szwajcarskiej walucie? Zobaczmy, jakie szanse i zagrożenia mają kredytobiorcy, decydujący się na raty w CHF.

W potocznym rozumieniu zysk i ryzyko są do siebie odwrotnie proporcjonalnie. Każdy z nas rozumie intuicyjnie, iż wyższy zysk jest związany z premią za większe ryzyko. Okazuje się jednak, że w tym przypadku intuicja nas zawodzi.

Rozważmy to na przykładzie dwóch kredytobiorców, zaciągających kredyt w CHF. Kredytobiorca A pożycza pieniądze przy kursie CHF/PLN 2,5 – kredytobiorca B przy kursie 3. Który z kredytobiorców ponosi mniejsze ryzyko kursowe? Mniejsze ryzyko kursowe ponosi kredytobiorca B, ponieważ prawdopodobieństwo tego, iż kurs CHF/PLN będzie większy niż 3 jest mniejsze niż prawdopodobieństwo tego, iż kurs będzie większy niż 2,5. Im wyższa jest baza, tym mniejsza szansa istnieje na to, iż kurs umocni się jeszcze bardziej.

Który z kredytobiorców może spodziewać się większych korzyści (potencjalnego zysku)? Okazuje się, iż również kredytobiorca B. Szansa na osłabienie się kursu waluty (a tym samym na zmniejszenie salda kredytu, wyrażonego w złotówkach) jest tym większa, im wyższy był kurs uruchomienia. Prawdopodobieństwo, iż kurs spłaty kredytu na pewnym etapie regulowania zobowiązań stanie się niższy niż 3, jest oczywiście większe niż prawdopodobieństwo, iż kurs spadnie poniżej 2,5. Całe piękno zaciągania kredytu w walucie obcej, przy wysokim kursie uruchomienia, polega na tym, iż nie dość, że ograniczamy ryzyko kursowe, to dodatkowo zwiększamy szansę na redukcję salda kredytu w wyniku osłabienia waluty, np. CHF.

Warto jednak pamiętać, że zaciągając kredyt walutowy, wystawieni jesteśmy na ryzyko kursowe, które nazywa się „ryzykiem” nie bez powodu. W przypadku zmiany naszego, dotychczas pozytywnego scenariusza, na bardziej czarny bieg historii (dalsze zagrożenie bankructwem USA, niestabilność strefy euro, ucieczka do bezpiecznego franka) może nastąpić zwyżka kursu do np. 3,75-4,00 PLN. Początkowe zadłużenie w wysokości 300.000 PLN wzrosło właśnie o 100.000 PLN, a bank już puka do drzwi i żąda dodatkowego zabezpieczenia zobowiązania od osób, które parę lat temu zadłużyły się we frankach.

W decyzji o wzięciu kredytu walutowego pomaga nam niewątpliwie statystyka i analiza wykresów. Prawdopodobieństwo, że raptowny skok waluty, przewyższający dotychczasową średnią 3-letnią o 40%, stanowi jedynie anomalię, jest w końcu znacznie wyższe niż możliwość długoterminowej aprecjacji o taką wartość. Inteligentny kredytobiorca widzi takie możliwości i błyskawicznie z nich korzysta.

Aby świadomie korzystać z kredytów walutowych, nie trzeba mieć wybitnych umiejętności czy nieziemskiego IQ. Należy jedynie obserwować rynek i wyciągać proste wnioski. Przytaczając starą maksymę guru inwestycyjnego, Warrena Buffeta: „kiedy wszyscy sprzedają – kupuj, kiedy wszyscy kupują – sprzedawaj”, powinniśmy podobną zasadę stosować w przypadku kredytów we frankach – trzymać się od nich z daleka, gdy wszyscy je biorą i brać, gdy wszyscy panikują.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Natalia Buchholc

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »