Znajdujesz się: Moja firma » ABC zakładania firmy » Podejmowanie działalności

Nietypowe formy działalności gospodarczej

A A A
1 
Ostatnia aktualizacja: 2007-07-31
Autor: Adam Malinowski
Źródło: Poradnik Gazety Prawnej Nr 010/2007 z dnia 2007-03-13

Choć pobieżnie sądząc, spółka cicha może kojarzyć się z czymś nie do końca zgodnym z prawem, naczelna zasada swobody umów powoduje, że naruszenie prawa nie ma miejsca. Jedno jest pewne: ujawnieniem powiązań cichych wspólników zainteresowany jest urząd skarbowy. Spółka cicha daje jednak spore możliwości, aby całkiem legalnie omijać fiskusa.


Spółka lwia


Bardzo ciekawą instytucją jest też tzw. spółka lwia (łac. societas leonina), która jednak jest zakazana przez polskie prawo, jako stosunek prawny ewidentnie dyskryminujący jedną ze stron. Jej istota polega na wyłączeniu co najmniej jednego ze wspólników od udziału w zyskach, co powoduje, że praktycznie prowadzi on działalność charytatywną na rzecz pozostałych partnerów i firmy. Co oczywiste, w ten sposób można ukształtować każdą osobową spółkę występującą w naszym prawie (zwłaszcza jawną lub komandytową), a także spółkę cywilną, stanowiącą tylko i wyłącznie stosunek zobowiązaniowy między stronami. Jak już wskazano, spółka lwia jest jednak sprzeczna z naturą spółki i zasadami współżycia społecznego. Jak stanowi art. 51 § 1 k.s.h., każdy wspólnik ma prawo do równego udziału w zyskach i uczestniczy w stratach w tym samym stosunku, bez względu na rodzaj i wartość wkładu. Określony w umowie spółki udział wspólnika w zysku odnosi się, w razie wątpliwości, także do jego udziału w stratach. Umowa spółki może zwolnić wspólnika od udziału w stratach. Ten ostatni przepis interpretowany a contrario (z przeciwieństwa) pozwala stwierdzić, że wyłączenie od zysków jest niedopuszczalne i sprzeczne z ustawą.


PRZYKŁAD

Wspólnicy firmy „Dywilno sp.j.” chcą zaprosić do spółki jawnej inwestora i zaproponować mu udział w zyskach i zwolnienie od strat. Taka umowa jest w świetle polskiego prawa dopuszczalna. Nie wolno tylko zastosować sytuacji odwrotnej - w której jeden wspólnik odpowiadałby tylko za straty, a nie miał udziału w zyskach. Zgodnie z przepisami, każdy wspólnik ma prawo do równego udziału w zyskach i uczestniczy w stratach w tym samym stosunku, bez względu na rodzaj i wartość wkładu. Umowa spółki może jednak zwolnić wspólnika od udziału w stratach i jest to postanowienie w pełni zrozumiałe. Po prostu chodzi o to, by np. zaangażować w firmie jakieś znane nazwisko (lub kapitał inwestora strategicznego) - w ten sposób podnieść jej markę i wartość rynkową, a jednocześnie uwolnić inwestora od ryzyka niepowodzenia. Trzeba tylko zdawać sobie sprawę, że w spółce jawnej, która tak naprawdę nie konstruuje ograniczenia w dochodzeniu należności spółki z majątku osobistego wspólników, i tak będzie możliwe pociągnięcie go do odpowiedzialności, czego efektem będzie konieczność przeprowadzenia rozliczeń wewnątrz firmy. Dlatego trzeba takie zastrzeżenie zgłosić do rejestru przedsiębiorców - wtedy kontrahent spółki nie będzie mógł powoływać się na brak świadomości o występujących ograniczeniach. Jeżeli wpis do KRS nie podlega obowiązkowi ogłoszenia w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, to nikt nie może zasłaniać się nieznajomością jego treści, chyba że mimo zachowania należytej staranności nie mógł wiedzieć o wpisie. Gdyby takiemu obowiązkowi podlegał - trzeba by czekać 16 dni na „uaktualnienie” ochrony (art. 15 ust. 1 ustawy o KRS). W obydwu wypadkach dodatkowo konieczna jest dobra wiara chronionej osoby.


Oczywiście nieważność dyskryminującego postanowienia rodzi ważkie konsekwencje praktyczne. Otóż trzeba przyjąć, że „służebny” wspólnik ma prawo do zysku i może go z powodzeniem dochodzić na drodze sądowej. Jest to efektem słusznego skądinąd podejścia, zgodnie z którym lwia spółka jest zaprzeczeniem samej idei zrzeszania się przedsiębiorców i przeradza się w swej istocie w instytucję wyzysku. Co do sankcji - to raczej nie będą tu wchodziły w grę żadne przepisy karne, choć w ekstremalnych wypadkach może się tak zdarzyć (art. 304 k.k.). W tym kontekście warto też przytoczyć wyrok SN z 9 lutego 1963 r. (sygn. akt IV CR 129/62, RPEiS z 1964 r. nr 2, str. 327), w którym czytamy: zobowiązanie jednego ze wspólników jawnych do ponoszenia odpowiedzialności za drugiego wspólnika jawnego za wszelkie straty spółki jest w świetle przepisów bezskuteczne wobec osób trzecich. W tym wypadku SN pozwolił sobie na ingerencję w stosunek spółki idącą w drugą stronę - chroniąc kontrahentów firmy wskazał, że postanowienie o zmienionej odpowiedzialności za straty ma skutek tylko w stosunkach wewnętrznych między wspólnikami.



Strona
« 1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13 »
A A A
Rozmiar tekstu
Prześlij znajomemu
Drukuj
1 
Liczba komentarzy

Komentarze: 1

1: 
~nieznany (2008-11-19)

mvljma v kadfoih am;m';fva,m;'mvv wn'pjna.nvindkann vman kandio'fnv voihklb aljooodsj;l n


Twój komentarz:

Twój komentarz


Copyright © 2007 - 2008 INFOR PL S.A.